Miałam nie pisać na tym blogu notek, a jednak temat mnie zafrapował i uznałam, że z tego powodu warto zmienić zdanie i napisać kilka słów.

Wczoraj wieczorem sięgnęłam po wodę utlenioną, by zdezynfekować rankę i nawet nie sądziłam, że dziś zdarzy mi się coś na ten temat przeczytać  zupełnie bez związku. Ktoś na jakimś blogu na stronie głównej WP napisał o właściwościach leczniczych wody utlenionej, a konkretnie wyleczenia kataru w ciągu chyba jednego dnia, więc zainteresowałam się tą sprawą, bo to wydało mi się nieprawdopodobne.

"Przez wiele lat woda utleniona  była znana jedynie jako doskonały środek antyseptyczny, stosowany do dezynfekcji ran. Informacje o stosowaniu wewnętrznym wody utlenionej nie przechodziły na ogół do opinii publicznej. Sama myśl, że wodę utlenioną możnaby (oczywiście w stanie rozcieńczonym) spożywać doustnie sprawiłaby, że co bardziej wykształceni z pewnością popukali by się w głowę, myśląc w tym czasie oczywiście o osobie, która rzuciłaby taki pomysł."

Nie wiem co o tym sądzić, bo zwyczajnie zostałam zaskoczona tym co przeczytałam. Teraz, gdy NFZ zastawia pułapki na pacjentów wespół z lekarzami, aptekarzami i posłami może warto bliżej się przyjrzeć wodzie utlenionej i jej związku z leczeniem różnych chorób?

Przemysł farmaceutyczny, naukowcy, którzy pracują nad coraz bardziej wymyślnymi lekami nie mają interesu, by taką niepozorną wodę reklamować, bo na czym by wtedy zarabiali?

"Chociaż  naukowcy  od dawna poważnie zajmują się zagadnieniem wpływu wody utlenionej na przebieg leczenia różnych chorób (gangreny, sączących i ropnych ran w chorobie popromiennej, chorób nowotworowych), badania te nie uzyskały szerokiego rozgłosu. Przyczyną tego stanu rzeczy jest zajadły sprzeciw ogromnego przemysłu wytwarzającego syntetyczne lekarstwa, jako jednej z głównych gałęzi biznesu, który przynosi wielkie dochody żerując na nieszczęściu ludzkim, oraz opór przedstawicieli tego przemysłu wobec podważania ich „autorytetu".

Szkoda, że nie zapamiętałam tytułu bloga, ale w jednym z komentarzy podany był link i weszłam pod wskazany adres, a tam tylko same pozytywne zdania na ten temat, więc uznałam, że warto napisać notkę, bo nawet jak nie pomoże, to przynajmniej nie zaszkodzi. 

A dziś poszłam do apteki by zaopatrzyć się w  wodę, bo tamta, której użyłam wczoraj z dobrym skutkiem okazała się być przeterminowana, ale zadziałała, bo ból minął i zaczerwienienie prawie zniknęło.

Czy woda utleniona może być alternatywą dla ludzi, którym nie pomagają leki, albo nie mają za co ich wykupić?